KOMENTARZE ADAMA ROZLAHA


17.11.2007 - dzień pierwszy


Andrea BATTISTONI (Włochy)
Beethoven - Uwertura "Egmont"
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543

Żeby samemu sobie zgotować taki los... Ostatni będą pierwszymi a pierwsi ? Na szczęście to konkurs, gdzie wszystko jest możliwe. Emocjonalny wielce człowiek, żywy, wyrazisty, dobrze się prezentujący. "Egmonta" zagrał całego a Mozarta rozpoczął od pracy nad nim. Znacznie wartościowsze na konkursie jest to -myślę- drugie rozwiązanie, bo w Symfonii korygował parę problemów, zwłaszcza rytmicznych, a w uwerturze - nie bardzo. W dziele Mozarta czuł się zresztą o wiele lepiej. Słusznie zwracał uwagę na precyzję wykonawczą. Pierwsze koty za płoty. Pewnie, gdyby zamykał stawkę pretendentów czułby się zupełnie inaczej...


Anja BIHLMAIER (Niemcy)
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543
Weber - Uwertura do opery "Oberon"

Dużo zdecydowania, ładna prezencja a samo dyrygowanie nawet dość eleganckie. Do tego dobrze dyscyplinujące muzyków, może dlatego powstało wrażenie większej skuteczności prowadzonej próby ? Rozpoczęła od Mozarta, mądrze. Skorzystała bowiem z rozgrzania zespołu, w tym samym przecież dziele. Udało jej się m.in. wygładzić zaniedbaną nieco precyzję wykonawczą w smyczkach, no i był to Mozart ciekawy i elegancki przy tym. W świetnie zagranej przez Filharmoników Śląskich uwerturze, brawo, Niemka pokazała jasność, czytelność ruchów, gestów, także muzykalność. Przegrała wpierw całość "Oberona" a potem zwracała uwagę na znalezione po drodze czułe punkty. W moim odczuciu dobrze spożytkowała swój czas.


Lin CHEN (Chiny)
Rossini - Uwertura do opery "Sroka złodziejka"
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543

Rozpoczęła od tremy, którą czuło się z daleka ale przy tym była ogromnie miła i szalenie grzeczna. Za wszystko dziękowała, chciała mieć jak najlepszy kontakt z zespołem i chyba jej się to udało. Tak sądzę. Uwerturę przerwała już we wstępnym, opcjonalnym chyba w jej partyturze werblu (swoją drogą, ten werbel przyśpieszył przełamanie tremy) i dlatego pewnie sporo w sumie zrobiła. Po co tracić czas, na nie zawsze precyzyjne odegranie całej kompozycji, kiedy można wpierw coś z nią dobrego zrobić. Tyle, że trochę zabrakło jej czasu na część właściwą Uwertury. W Symfonii też wiele pracowała, zwłaszcza nad ważnym przecież wstępem. Zwróciło moją uwagę ładne i bardzo naturalne przejście do Allegro. I jeszcze jedno - mniej mówiła, więcej śpiewała co -moim zdaniem- mogło przyczynić się do lepszego jej zrozumienia. Ciekawa.


Marlon Chii-Kuan CHEN (USA)
Berlioz - "Karnawał rzymski" op. 9
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Kandydat pasywny, spokojny ale w nieoczekiwanym w tym fachu aspekcie. W zasadzie ograniczał się do przegrywania całości, bez względu na okoliczności. Skutkiem czego raczej nie mieliśmy do czynienia z prowadzeniem próby. Był chyba zdenerwowany i chyba bezradny. Czułem, że był świadomy tego, że nie może nic więcej zrobić. Szkoda, bo pokazał całkiem eleganckie dyrygenckie ruchy, okrągłe, muzykalne.


Rodrigo DE CARVALHO (Brazylia)
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Haydn - Symfonia D-dur nr 104

Dyrygował bez batuty, zrazu dziwnymi stylami. Było to dyrygowanie dość szkolne. Musiał być zdenerwowany bo po Uwerturze zapytał jurorów ile zostało mu czasu... Przewodniczący Jury odpowiedział: proszę I część... Zwłaszcza w Symfonii udowodnił, że środków do dyspozycji nie ma za wiele. Grał, przerywał granie, znowu grał, znowu przerywał, a niewiele z tego wszystkiego wynikało. Niestety...


Marzena DIAKUN (Polska)
Berlioz - "Karnawał rzymski" op. 9
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Ciekawa. Uśmiechnięta ale skupiona. Precyzyjna i energiczna. Przedstawiła bardzo interesujący styl dyrygowania, przede wszystkim czytelny i zrozumiały. Konkretna była także w słowach. Po zagranej całości uwertury - praca. Udana, dobrze rozplanowana, zakończona idealnie w kwadransie. Zespół był pewnie zadowolony bo "Karnawał" grany był przez nich efektownie i ogniście (z wyjątkiem niepewnych wiolonczel). Udana także praca z Beethovenem. Dyrygowanie lekkie, spokojne ale zarazem stanowcze. Spora pewność poczynań, dobra precyzja ruchów. Zapominałem jeszcze o wrażliwości. Reakcja publiczności - mało adekwatna...


Marcin DOBRZAŃSKI (Polska)
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Bardzo ambitny ale sztywny i sztuczny. Sztywny - bo np. często stał jak skała a ruszał tylko rękoma. Za mało było dyrygowania, a za dużo taktowania. Nie można jednak powiedzieć, że przy tym wszystkim nie było jakiejś akuratności w jego poczynaniach. Przyznam jednak, że nie bardzo chciałbym chodzić na jego koncerty. Chyba dużo pracuje w Niemczech bo wiele w jego mowie było "akcentów" pochodzących wprost z języka naszych zachodnich sąsiadów, co w kontekście polskiego Konkursu i polskich muzyków, do których się zwracał - było czymś bardzo mało naturalnym, delikatnie rzecz ujmując...


Luke DOLLMAN (Australia)
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Haydn - Symfonia G-dur nr 88

Wie czego chce. Bardzo stanowczy i w sumie -jakby wbrew pozorom- bardzo energiczny. Bardzo dobry do pracy z orkiestrą. Umie bowiem spożytkować czas, nie traci czasu na zbędne sprawy. Zajmuje się konkretami, celnie je znajdując. Czuje się rutynę, tę pozytywną. Wie, kiedy może przestać dyrygować, wie kiedy ma znów zacząć. Ciekawe było preludium do Symfonii Haydna - od razu, jeszcze przed graniem, powiedział o co mu chodzi, i zabrano się do pracy, skutecznej w konsekwencji. Muzycy czuli się dobrze bo takoż grali, w dobrym stylu, w wartkim tempie, w płynnej narracji. Bardzo podobał się publiczności. Chyba były to najgorętsze oklaski. Działalność koncertowa - imponująca !


Hikaru EBIHARA (Japonia)
Haydn - Symfonia G-dur nr 88
Rossini - Uwertura do opery "Sroka złodziejka"

Żywiołowy wielce człowiek, podskakujący na podium i cieszący się z każdej skutecznej interwencji - jak dziecko. To zawsze raduje i wprowadza w dobry nastrój. Zwłaszcza na konkursie. Może dlatego, że jest muzykologiem, bo studiów dyrygenckich nie ukończył ? Ożywił nas mocno i skutecznie. Ponieważ angielski nie jest chyba jego mocną stroną - więcej nucił, śpiewał niż mówił ale to wystarczyło aby osiągnąć to, co chciał osiągnąć. Tak myślę. Bardzo dobra i ciekawa próba - choćby już tylko z naszego punktu...siedzenia. Efektowna i motywująca orkiestrę do dobrej gry. Za jego szczery uśmiech i dobre serce - oddali to samo !


James FEDDECK (USA)
Beethoven - Uwertura "Egmont"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

To drugi dyrygent, za którym nigdy nie jechałbym na koniec świata. Co ciekawe, Uwerturę Orkiestra zagrała mu świetnie, zaczął od przegrania całości, ale sądzę, nie miał on na to zbyt dużego wpływu. Praca nad Symfonią zostawiła o wiele lepsze wrażenie, tak w trzeciej, jak i przede wszystkim w drugiej części. Znacznie więcej było tam muzyki, także w nim samym, a więc i w jego ruchach.


18.11.2007 - dzień drugi


Mate Hamori - Węgry
Beethoven - Uwertura "Egmont"
Mozart - Symfonia C-dur KV 551

Energiczny, zdecydowany, precyzyjny. Zaczął od zagrania całego "Egmonta". Potem poprawił dwa szczegóły, wrócił do wstępu, powtarzając go raz jeszcze?Przewodniczący Jury przerwał i poprosił o Symfonię. Zaczął znów przegrywać całość, bardziej taktując niż dyrygując. W każdy razie niewiele z tego wynikało.. Znów interwencja Tadeusza Strugały - prośba o I część. Znów grają od początku, na szczęście na całość zabrakłoby czasu... Dobrze wyuczony, aktywny, zaangażowany. Dobra gra orkiestry.


Ksenia Żarko - Rosja
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"
Beethoven - I Symfonia C-dur op. 21

Już w Uwerturze prezentowała wręcz drobiazgowy styl pracy, niemal do zatracenia, jak się w końcu jej występu okazało. Często przerywała, mniej lub bardziej słusznie, sama gubiąc się w tych szczegółach. Najgorsze było to, że specjalnie nie było słychać zmian, bo przychodziły kolejne, i kolejne. Podobnie było w Symfonii, tyle, że z racji rozmiarów dzieła (pracowała nad trzema aż ogniwami) tych szczegółów było jeszcze więcej. Najczytelniejsza była chyba II część, bo prośba o jedną całość tematu została "obrazowo" wyegzekwowana. Dyrygentka cały czas robiła wrażenie wiedzącej czego chce ale -tak sądzę- znacznie mniej wiedzieli i rozumieli ją muzycy Orkiestry i przybyła do Filharmonii publiczność (jurorzy sami się wypowiedzą). Jest to jakaś droga, można i tak. Tyle tylko, że trzeba koniecznie znaleźć jakiś złoty środek aby korygować błędy ale i znaleźć czas na pokazanie owocu tej pracy, a na to zabrakło czasu. Miła, ciepła, kulturalna, grzecznie przekazująca muzykom swoje uwagi, ładnie dyrygująca, dobrze prezentująca się na podium.


Jordan Kamdzałow - Bułgaria
Mozart - Symfonia C-dur KV 551
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"

Uśmiechnięty, opanowany, spokojny. Może aż za nadto. Bardzo oszczędny w ruchach, gestach ale wystarczająco chyba czytelny. Dość aktywny w pracy. Taki mało konkursowy sumie dyrygent, mało efektowny i jednak zbyt mało efektywny, zbyt mało twórczy. Ciekawy finał dzieła i kilka dosłownie momentów z jakimś dobrym wrażeniem. Mnie najbardziej podobało się jego opanowanie i dobry nastrój. Chyba jednak trochę mało...


Ulrich Kern - Niemcy
Beethoven - Uwertura "Egmont"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Z początku nieco zagadkowy styl dyrygowania, jakby się czegoś obawiał, jakby nie był pewien tego, co ma zrobić. Dyryguje jednostajnie, kołysząco, często ograniczając się do taktowania. Ale muzykę potrafił pokazać sobą. Dyrygujący tu "Egmontem" mają przywilej bo zespół uwerturę tę gra znakomicie i nikt za bardzo nie jest w stanie zepsuć im tej reputacji. W Symfonii pokazał ambicję, dobrze też - zmianę wyrazowej atmosfery, po wstępie, w I części. Mimo wszystko żywy, przyznający się do błędów, nie zawsze swoich (ale to jest nie tylko u nas lubiane...). Symfonia była znacznie ciekawsza, konkretniejsza i atrakcyjniejsza.


Ghun KIM - USA
Berlioz - Uwertura "Karnawał rzymski" op. 9
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543

Dyryguje często z otwartymi ustami, może to rodzaj zachwytu nad wykonywaną muzyką ? Kiedy grane było solo rożku angielskiego - jakby omdlewał z wrażenia. Fakt, że piękna to muzyka, zwłaszcza jak na Berlioza. Energiczny, zdający się dobrze wiedzieć jak te muzyczne klocki są poustawiane. Mało pracował? głównie grał. Przegrał całość uwertury, zmęczył się bardzo, trudno łapiąc oddech. Trochę jakby gubił się w szukaniu potem miejsc do pracy. Mozarta też grał za długo mimo różnych mankamentów "po drodze", a kiedy przestał, przekazał, słownie, uwagi tyczące wstępu i...przeszedł do Allegro. To trochę dziwna sprawa bo z jednej strony wydawał się być muzykiem zdecydowanym, a z drugiej jakby rzadko stosował to zdecydowanie. Moim zdaniem niewiele udało mu się zrobić...


Kuendo Kim - Korea Południowa
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543

Wrażliwy muzyk. Od pierwszej chwili byłem pewien, że muzyka musi mu być bardzo bliska. Chciał prowadzić próbę po niemiecku, zespół wolał angielski, skutkiem czego próbował mówić w obu językach równocześnie. W czasie Uwertury wydawał się zagubiony. W Symfonii zatrzymał się już przy pierwszym akordzie. Potem przegrał większy fragment, do pierwszej istotnej pomyłki, bardziej taktując i słuchając niż kreując. Poproszono go o drugie ogniwo Symfonii, które okazało się najciekawszą dla mnie częścią jego występu (chciał zagrać całość, przerwał mu upływ regulaminowego czasu). Zastanawiałem się, czy aby o tej atrakcyjności tego ogniwa nie zdecydowało to, że o wiele więcej kreował, bez przerw i poprawek...


Siergiej Kiss - Rosja
Beethoven - Uwertura "Egmont"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Rozpoczął granie bez słowa. Może nerwy ? Zaczął dyrygować dziwnie, ruszał rękoma szybciej lub wolniej, w zależności od podanego tempa, do tego zapatrzony w nuty. Tak to wyglądało z początku, nieco automatycznie... Zagrał całość "Egmonta" , potem rozpoczął pracę, przyjmowaną ze zrozumieniem. Pokazał dużą elastyczność, znacznie ciekawsze już dyrygowanie. Nieźle poszła mu praca nad Symfonią. Pokazywał sporo, dość precyzyjnie, ładnie pracowały jego ręce.


Stanisław Koczanowski - Rosja
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Haydn - Symfonia D-dur nr 104

Od razu wywarł dobre wrażenie. Szerokie, pełne dyrygowanie, efektowne, wrażliwe. Dobra prezencja, muzyk radosny, spokojny, uśmiechnięty. Pewny tego, co robi. Zagrał bez przerwy całego "Oberona". Potem były udane poprawki we wstępie. Nastał czas pracy nad Allegro, też ciekawy i skuteczny. Haydna przegrał większy fragment, parę minut pochylił się nad nim i sam przeszedł do drugiej części. Pokazał, że umie pracować, pokazał owoce swojej pracy, cały czas przy tym będąc swobodnym i pogodnym, dla wszystkich. To jest chyba najlepsza metoda na dobrą konkursową prezentację.


Jurij Kulczycki - Ukraina
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Trudny przypadek, trudny także do opisania... Nieciekawa prezencja, brzydkie ruchy. Niezbyt dobra komunikacja, choć czasami z uśmiechem; dość toporne jednak przekazywanie uwag, które mogły wywołać złą atmosferę w orkiestrze ale nie wywołały. Zespół grał mu cały czas z dużą życzliwością i jakby z pełnym zrozumieniem powstałej sytuacji. Ogromnie dużo miał poprawek, były i słuszne uwagi, wtedy dobrze zrealizowane. Nad "Oberonem" pracował ponad 15 minut i wtedy zażyczył sobie zagrania uwertury w całości. Po kilku minutach przypomniano mu, że została mu jednak jeszcze Symfonia...Wybrał niełatwą część finałową i skłamałbym, gdybym powiedział, że było to całkowicie nieudane podejście. No ale gdzie tej prezentacji -ubarwionej powiedzeniami typu: zostawmy to, tam jest za dużo krzyżyków i bemoli- do poziomu międzynarodowego konkursu o -słusznie- najwyższych aspiracjach...


19.11.2007 - dzień trzeci


Shizuo Kuwahara - USA
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"

Bez batuty ale jak ! Znakomicie zna partytury, gesty idealne wobec tego, co się słyszy. Pracuje od razu, i to tak, jak należy. Konkretny do bólu. Znakomicie ustawia orkiestrowe grupy, dyryguje muzyką, płaszczyznami a nie rytmem, pulsem. Stąd też pewnie bez problemu obchodzi się bez batuty. Szerokie ruchy, czytelne gesty, do tego niecodzienne wrażenie jakby całym sobą budował muzykę, jej nastrój i wyraz. Kultura bycia i podawania dyspozycji, uśmiech i pogoda na twarzy, świeżość podejścia do wykonywanej muzyki. Po pierwszej części przekazał kilka uwag na temat drugiego ogniwa, które potem zostało odegrane, tak, jak chciał: miękko i łagodnie. Już w Symfonii odniosłem wrażenie, że to najlepszy styl pokazania się na konkursie. Kwadrans minął - błyskawicznie... Znakomita Uwertura. Równie ważna rola rąk, dłoni. Mimo, że utwór grany jest całościowo - równolegle pracuje nad nim. Przede wszystkim potrafi wpływać na przebieg, potrafi kreować muzykę, ma tyle siły przekonywania, ma tyle argumentów, jest tak sugestywny, że nawet nie musi przerywać gry - jeśli to robi, to na moment. Muzycy doskonale to wyczuwają, są skoncentrowani i ogromnie mu pomagają - po prostu wraz z nim współkreują tę muzyczną rzeczywistość. Świetna atmosfera na estradzie koncertowej, wrażenie ładu, porządku, twórczej dyscypliny - to nieczęste chwile na Konkursie. Jaka to przyjemność być na takiej próbie, słuchać jej ale i ją oglądać. Gratulacje !


Światosława Łuczenko - Ukraina
Mozart - Symfonia Es-dur KV 543
Rossini - Uwertura do opery "Sroka złodziejka"

Z jednej strony okrutny pech występować na konkursie po kimś takim jak Kuwahara, a z drugiej jeszcze wylosować to samo symfonicznej dzieło...Pech okrutny, który można przełamać tylko wtedy, kiedy ma się coś już choćby tylko ciekawego do powiedzenia. Tak niestety, w tym przypadku, nie było. Przede wszystkim, podstawowa różnica - ona przegrywała całość pasywnie, dyrygując, bardzo często z oczami w nutach, bez choćby cienia jakiejś twórczej ingerencji. Zagrała wstęp, po czym raz jeszcze -nie wiedzieć czemu- go powtórzyła. Żadnych zmian. Kompletna bezproduktywność poczynań. W Allegro weszła jakby się nic nie stało. Po prostu dalej dyrygowała, aż skończyła. Poprosiła jeszcze muzyków -nie wiedzieć czemu- o drugą część Symfonii, przegrywając ją od początku do jakiegoś momentu i...kwadrans się skończył. Gdyby nie, to pewnie poprosiłaby o trzecią część. Uwertura także zagrana w całości, także tylko de facto przetaktowana. Zasadą jej występu było, że po przegraniu jakiejś całości powtarzała dany fragment, nie nanosząc żadnych zmian, a jak już to się stało, a zostało parę minut, nie bardzo wiadomo było co zrobi na koniec, wszak uwertura ma tylko jedną część. Odniosłem wrażenie, że urocza skądinąd Ukrainka przyjechała tu aby wpisać sobie do życiorysu to, że dyrygowała Orkiestrą Filharmonii Śląskiej. I to będzie prawdą. Nic więcej...


Sasza Makila - Finlandia
Haydn - Symfonia D-dur nr 104
Berlioz - Uwertura "Karnawał rzymski" op. 9

Bardzo aktywne dyrygowanie. On też rzędu tych ciekawych kandydatów, którzy potrafią wpływać na dziejące się muzyczne zdarzenia. Po wstępie przekazał szereg uwag, bardzo sugestywnie (np. westchnienia smyczków nazwał wielce obrazowo "human voice") i przystąpił do efektownej a przede wszystkim efektywnej pracy. Obrazowe też były jego ruchy: szerokie i zdecydowane. Symfonię i on, jak ci najciekawsi, grał w całości, z krótkimi tylko przerwami na uwagi. Pracowity, ambitny, świadomy wielu spraw, świetnie przygotowany, zostawia po sobie bardzo dobre wrażenie choć niczym chyba mnie nie zachwycił, no ale nie wymagajmy za wiele.


Maja Metelska - Polska
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"
Haydn - Symfonia D-dur nr 104

Wyjątkowo zdecydowany typ dyrygującej kobiety ! Bardzo treściwe i konkretne uwagi. Tylko takie. Potem przegranie całości z wyraźnym uwzględnieniem uwag - co tu najistotniejsze. Dobra, owocna praca nad Uwerturą, świetne pozostawione wrażenie, orkiestra grała jej znakomicie, a to na pewno nie świadczy o tym, że czyniono to dla Polki, uczyniono to dla dobrego dyrygenta. Dużo pracowała i nad Symfonią. Próbę prowadziła w żywym, wartkim tempie, poszczególne całości przegrywała z sensem i z muzyczna aktywnością. Finałowa część bardzo efektownie poprowadzona choć nie zawsze do końca precyzyjnie. Bardzo udany występ, na pewno najlepszy dotąd z udziałem przedstawiciela naszego kraju.


Sean Newhouse - USA
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

Energiczny dyrygent, też dość kreatywny, też aktywny w pracy i atrakcyjny -sądzę- dla wszystkich stron naszego konkursowego spektaklu. Konkretny, stanowczy a przy tym grzeczny i doskonale przygotowany, także -uwaga- językowo, do próby prowadzonej z polskimi muzykami. I on potrafił ingerować w muzyczny tok - ruchem, gestem. Pracował ciekawie, z sensem, owocnie. Bardziej podobał mi się jego styl pracy nad Uwerturą. Wiele w tym muzyku jest fantazji, takiej wręcz młodzieńczej, może dlatego jeszcze niezbyt wyrafinowanej ? Ale to jest coś, na co tu czekamy. Jest to na pewno jakaś indywidualność. Uporządkowany, żywy, pogodny, bez kompleksów, zdecydowany, wzbudzający zaufanie. Podobający się i publiczności, głównie chyba tej młodszej części, której i na VIII Konkursie nie brakuje...


Yannick Paget - Francja
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"
Haydn - Symfonia D-dur nr 104

Od razu zwraca uwagę swoją charakterystyczną sylwetką - lekko pochyloną, jakby niedbałą. Ruchy zamaszyste, rzadko eleganckie. Z początku robił wrażenie niespecjalnie zainteresowanego dyrygowaniem. Mało w nim było gotowości do poświęceń w czasie tej półgodzinnej próby. Głównie przegrywał oba wylosowane utwory, prezentowane bardziej dla słuchania niż interpretowania, dzięki czemu był to czas stracony - także dla nas. W Symfonii zwłaszcza pokazał, że nie brakuje mu energii ale do umiejętności trzymania dyscypliny nie jest raczej skory. Wydaje się jakby jego myśli gdzieś daleko szybowały sobie w chmurach...


Jan Sebastian Perłowski - Polska
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60

To już (dopiero) drugi z kandydatów dyrygujący z otwartymi ustami. Trochę sztywny, trochę ściśnięty w ramionach. Niby zdecydowany ale jakoś nie wzbudzający zaufania. Przegrywa całego "Oberona" bez względu na okoliczności. Niewiele poprawiał a do tego podjął -nazwijmy to delikatnie- niezbyt merytoryczną dyskusję z trębaczami, czyniąc to w stylu wielkiego autorytetu (wszak jego imiona, niczym szlachectwo, zdają się zobowiązywać...) Symfonię też raczej potraktował całościowo, niewiele w nią ingerując. Mimo, że szło mu to dość wartko, czuło się jednak, że nie ma za wiele do zaproponowania.


Jiri Petrdlik - Czechy
Weber - Uwertura do opery "Oberon"
Mozart - Symfonia C-dur KV 551

Jakby dla wyjaśnienia sprawy trąbek w "Oberonie", patrz wyżej, Czech przeprowadził drobiazgową pracę nad tym motywem, wszystkim ew. niewtajemniczonym wyjaśniając, że racja była po stronie muzyków Orkiestry. Jak to nazywam, Petrdlik aktywnie przegrał Uwerturę, co obrazowane było odpowiednim wyprzedzaniem przez dyrygenta muzycznej akcji. Dobrze się prezentował, jest wysoki, posiada donośny i niski głos, jest dość stanowczy acz grzeczny. Dużo posiadł więc cech niezbędnych dla dobrego dyrygenta. Symfonia wartko poprowadzona, ciekawie. Zespół słuchał jego poleceń a on dobrze panował nad próbą. Może nie odniósł jakichś spektakularnych sukcesów ale rzemiosło zna dobrze. Udany występ, zasłużone oklaski publiczności.


Eduardo Portal - Hiszpania
Mozart - Symfonia C-dur KV 551
Mozart - Uwertura do opery "Czarodziejski flet"

Dyrygent z temperamentem, elastyczny w ruchach, miły, sympatyczny, komunikatywny a nade wszystko kompetentny. Dobrze znał dzieło, świetnie się orientował. Skory do pracy - drobiazgowej ale owocnej i skutecznej. W Allegro znalazł kilka pomysłów na pokazywanie zawartych w dziele problemów. Symfonia była głównym punktem jego występu, całkiem udanym bo Uwertura -nerwowa, nieprecyzyjna- nie zdążyła nabrać żadnych cech wyróżniających, nie była więc jego dobrą wizytówką. Nie udało mu się we "Flecie" skoncentrować muzyków zespołu, pewnie już zmęczonych, na zakończenie trzeciego dnia przesłuchań.


20.11.2007 - dzień czwarty


Dainius Povilionis - Litwa
Mozart - Uwertura do opery „Czarodziejski flet”
Beethoven - I Symfonia C-dur op. 21

Dyrygowanie bardzo klasyczne. Povilionis doskonale zdaje się pamiętać to, czego nauczył się w szkole. Dyryguje na bardzo mocno osadzonych nogach, wszystkie stosowane ruchy są powszechnie znane i przewidywalne. Właściwie oczekiwanie wyprzedza akcję muzyczną, skutkiem czego może wpływać na bieg zdarzeń, a muzycy czują się bezpiecznie i dobrze na niego reagują. Czegóż chcieć więcej? Otóż to? W zasadzie nie przerwał uwertury, wszelkich zmian dokonywał „w biegu”. Od razu przeszedł do Symfonii. Podobnie ją przeprowadził, niewiele mówiąc, mimo, że nasz język jest mu bliski. Po pierwszej części nagle poprosił o czwartą. Zrobił co chciał, konkretnie i szybko. Dysponuje wieloma potrzebnymi, wręcz niezbędnymi w dyrygenckiej sztuce elementami. Zabrakło mi tylko ?bagatela? choćby najmniejszej dozy fantazji. Otóż to...


Mirko Schipllitti - Włochy
Haydn - Symfonia D-dur nr 104
Rossini - Uwertura do opery „Sroka złodziejka”

Tu z kolei jakby mniej szkoły a więcej fantazji... Przez co więcej twórczej swobody. Jednak Włoch wie, o co chodzi, zna swoje zajęcie. Jest pewny, energiczny, zdecydowany a przy tym spokojny i opanowany. Uwertura jest pewnie mu bliska. Dobrze zagrana przez Orkiestrę, efektownie. Dyrygowanie jednak bez fajerwerków, ale dla mnie ciekawe i udane.


Barbara Szarejko - Polska
Beethoven - IV Symfonia B-dur op. 60
Moniuszko - Uwertura do opery „Halka”

Ciekawe określenia pomagające zrozumieć idee dyrygentki. Np. „przejście z ciemnej komnaty do jasności”... Sprawia wrażenie spokojnej kobiety, miło się uśmiecha, jest żywa, wie dokąd zmierza. Do tego dobrze reaguje na wykonawcze szczegóły, szczególną bodaj uwagę zwracając na rytmy i akcenty. Również i ona sama skończyła pierwszą pozycję występu, co jest tu rzadkością. Wreszcie jest „Halka” Moniuszki. Wiele pracuje nad wolnym ogniwem, orkiestra ładnie reaguje, dobrze jej gra. Naturalna, prawdziwa, nie udająca nikogo. To też jakiś walor.


Eugene Tzigane McDonoughe - USA
Berlioz - Uwertura "Karnawał rzymski" op. 9
Haydn - Symfonia D-dur nr 104

Od razu zwrócił uwagę niecodzienny temperament dyrygenta. O ileż zyskuje wtedy praca z zespołem, a i nasze słuchanie i oglądanie. Ładnie muzykował, z dużą wrażliwością. Uwertura efektowna, wrażeniowa. W Symfonii wyróżnił się rzeczową i owocną pracą, dużą kompetencją. Podobało się to, co robił. Świeży, naturalny, a przy tym bardzo efektownie się prezentujący na podium. Sądząc po oklaskach - młodzież była wyraźnie ożywiona jego występem. Kto wie, czy nie były najtęższe, jak dotąd... Jak najbardziej zasłużone zresztą. To duża klasa.


Yoon Seungup - Korea Południowa
Berlioz - Uwertura "Karnawał rzymski" op. 9
Beethoven - I Symfonia C-dur op. 21

Uwertura przegrywana wpierw w pasywnym dość stylu. Potem praca nad kilkoma szczegółami, w jednym momencie nawet drobiazgowa. Zespół grał mu z dużą emocją, było bowiem bardzo głośno, ale i w jakimś sensie - efektownie. Ładne ruchy w Symfonii. Powtarza większy fragment pierwszej części. Wie, na co zwrócić uwagę. Czujny, ale przy tym swobodny, często się uśmiechający. Wyczuwam, że tkwi w nim wiele bardzo pozytywnej energii.




Michael Alexander Young - Wielka Brytania
Mozart - Symfonia C-dur KV 551
Beethoven - Uwertura „Egmont”

Zaczął od wolnej części. Nigdy nie wiadomo, co się za tym może kryć. Czy ułatwia sobie ktoś drogę, czy może odczuwa potrzebę pokazania np. szczególnego rodzaju wrażliwości? Tu chyba nic się za tym wyborem nie kryło. Mało atrakcyjna była to dla mnie prezentacja. Czasami nieco nużyła, choć może zmęczenie daje już znać o sobie ? Brytyjczyk posiadł dość oschłe usposobienie, może przez taką bardzo swoją stanowczość? Uwertura grana z sensem, ciekawie. Dobrze przygotowany, znacznie już bardziej aktywny. „Egmont” potrafi jednak zmobilizować wszystkich.


Viswa Subbaraman - USA
Haydn - Symfonia D-dur nr 104
Beethoven - Uwertura „Egmont”

Potężny wzrostem dyrygent, wiedzący sporo o swoim zajęciu. Przekonywał nas o tym niejednokrotnie. Nie zawsze jednak zwracał moją uwagę. Symfonia z dobrymi momentami, Uwertura czasami pasywna, praca nad nią - nie zawsze produktywna. Próba głównie grana, choć w sumie efektywna.


21.11.2007 - dzień pierwszy drugiego etapu


Lin Chen - Chiny
Berlioz - Symfonia fantastyczna op. 14
Sibelius - Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 (solista Piotr Pławner)

Potwierdzenie wielkiego talentu ! Wspaniale się prezentuje, czarna, szczupła, elastyczna w ruchach, gibka, zwinna, skacząca na podium (kiedy trzeba). Szerokie są ruchy jej niedługich przecież rąk, poszerzone o „oplatanie” siebie... Do tego skoncentrowana, świadoma. Ruchy szybkie, dynamiczne, konkretne, czytelne. W Symfonii od razu przystąpiła do pracy, dość drobiazgowej. Muzycy uskrzydleni - świetne smyczki. Pociągała ich pewnie emocją i kompetencją. Sympatyczna, ciepła, miła, przyjazna. Pięknie dyrygująca, szczerze, naturalnie. Znakomicie przygotowana część pierwsza, w idealnie rozplanowanym czasie pracy i prezentacji jej owoców. Efekt - fantastyczny ! W Koncercie Sibeliusa na bieżąco korygowała niedokładności, solista grał gorąco, pięknie i intensywnie. Nie wiem po co powtarzała ten sam zagrany wcześniej fragment. Za dużo czasu miała na akompaniament ? Sama skończyła przed upływem trzech kwadransów. Schodząc, wszystkich pozdrawiała, solistę wypuściła pierwszego?Sympatyczne to !


Marzena Diakun - Polska
Karłowicz - Poemat symfoniczny „Odwieczne pieśni” op. 10
Sibelius - Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 (solista Piotr Pławner)

Spory zawód. Szkoda. Tak poważne, tak posępne dzieło a tak mało emocji...Niemal samo taktowanie przez cały czas trwania dzieła. Nawet nie pasywne a wręcz martwe. Wszystko jakby w zwolnionym tempie. Pierwsze uwagi nieco pretensjonalne. Potem lepiej. Muzycy orkiestry - bardziej w nastroju, pięknie grali polskiej kandydatce. Jeszcze przed czasem zakończyła a w odpowiedzi na sugestię przewodniczącego Jury poprosiła muzyków o II część op. 10. Tylko dla wypełnienia czasu. Pięknie grał jej też solista w Koncercie ale niewiele i w nim miała do powiedzenia. Przegrała I część, nieśmiało podziękowała ale znów do akcji wkroczył Tadeusz Strugała, grzecznie radząc, że zostało jej jeszcze 5 minut regulaminowego czasu. Tu też sięgnęła po II część, też tylko dla wypełnienia czasu, niestety. Na szczęście solista grał zachwycająco.


Luke Dollman - Australia
Szymanowski - I Koncert skrzypcowy op. 35 (solista Jakub Jakowicz)
Sibelius - V Symfonia Es-dur op. 82

Diametralnie inne dyrygowanie. Inna wrażliwość, inna ekspresja, gest, ruch. Oczywiście inna też muzyka, wiem doskonale. Muzyka zwraca uwagę, widać i słychać, że go porusza. Wtedy i nas, automatycznie. Szerokie płaszczyzny, szerokie więc ruchy, precyzyjne. Grał, poprawiał, czynił to z życiem, fachowo. Tu trzeba było interwencji przewodniczącego Jury informującej wszak, że czas już minął. Przed Symfonią króciuteńkie wprowadzenie, i do pracy, od razu we właściwym kierunku. Wie czego chce. Kiedy spoglądamy na niego - „widzimy” dyrygowaną muzykę, on niejako odzwierciedla tę muzykę. Chodzi po podium, dyryguje całym sobą. Nade wszystko doskonale wybrał część, samo dzieło. Wywarło wielkie wrażenie. Sugestywny, precyzyjny, zainteresowany tym, co robi. Zostało mu nieco czasu, poprosił jeszcze o drugą część.


Ghun Kim - USA
Dworzak - VIII Symfonia G-dur op. 88
Czajkowski - Wariacje na temat rokokowy op. 33 (solista Tomasz Strahl)

Ale mu ładnie grał zespół !Mało sugestywny w mówieniu ale sobą bardziej wyraża muzykę, „pokazuje” ją. Głównie gra. Jest muzykiem pełnym energii, nawet żywiołu ale przy tym bardzo skupiony i precyzyjny. On, w przeciwieństwie do innych kandydatów, najbardziej nawet dynamiczne i szerokie miejsca dyryguje przy sobie, wąsko, co współgra z jego drobną raczej sylwetką. Ma w sobie jeszcze sporo młodzieńczości mimo swoich 26 lat. Swoja pracę wykonuje jednak efektownie, z pasją, jest świetnie przygotowany. Symfonia zachwycająca. Świeża, unosząca i nas. W akompaniamencie pasywny, bardzo oszczędny w ruchach. Tomasz Strahl - pięknie zagrał swoją partię.


Stanisław Koczanowski - Rosja
Berlioz - Symfonia fantastyczna op. 14
Czajkowski - Wariacje na temat rokokowy op. 33 (solista Rafał Kwiatkowski)

W Symfonii praca od początku. Niełatwa. Spokojne dyrygowanie, dość statyczne (w wolnej części). Często nudnawo ale słyszy się, że coś się rodzi, że ta praca ma muzyczny i wyrazowy sens. To na pewno ważniejsze od fajerwerków, które często mają li tylko spektakularny wymiar. W opusie 33 znów mamy solistyczną kreację. Dyrygent panujący nad wykonaniem. Spokojny, precyzyjny a przy tym dojrzały i poważny.


Shizuo Kuwahara - USA
Brahms - III Symfonia F-dur op. 90
Szymanowski - I Koncert skrzypcowy op. 35 (solista Jakub Jakowicz)

Szybko zatrzymał akcję. Od razu korygował wykonawcze wątpliwości. Doskonale wiedział, co chce osiągnąć. W pełni kontrolował całą sytuację. Nie marnował czasu, wiele zrobił ale też -przyznajmy to- wiele miał do poprawiania...Rozpoczął od finału, przewodniczący Jury poprosił potem o pierwszą część. Tu było chyba efektowniej choć gdzie tam do wrażenia z I etapu. Koncert Szymanowskiego - piękny. Solista pełen nieposkromionej fantazji - dyrygent ani na moment nie pozostawał w tyle. Jeśli mówimy o precyzji dyrygowania, pokazywania muzycznych i wyrazowych akcji to Kuwahara jest chyba w tym najlepszy. Może tylko sam styl pozostawia niekiedy jakiś niedosyt, może to brak batuty ? Na pewno nie brakuje jednak mu pasji, talentu i najwyższej kompetencji ! A przecież o to tutaj głównie nam wszystkim chodzi. Nb. ciekawe, kiedy weźmie batutę do ręki...


Sasha Makila - Finlandia
Schumann - Koncert wiolonczelowy a-moll 129 (solista Tomasz Strahl)
Czajkowski - VI Symfonia „Patetyczna” op. 74

Wykonanie solisty w Koncercie - bardzo dobre. Występ Fina w II etapie mało efektowny. Dyrygent w zasadzie ma tylko „zabezpieczyć” bezproblemowe przegranie części lub całego dzieła. Jeśli mu się to uda - zadanie w zasadzie jest wykonane. Jurorzy zaś punktują bezlitośnie, doskonale wiedząc po pierwszym problemie - czy ktoś da sobie radę z wykonaniem, czy nie. I tu nic i nikt nikomu nie pomoże. Fiński dyrygent, nieco pasywny, zadanie wykonał, a na ile punktów - zostawiamy to jurorom. Symfonia ciekawsza choć w sumie zaczęła się i skończyła, nie zostawiając trwalszego śladu. Trudne części: pierwsza i czwarta. Efekt - moim zdaniem mizerny..


Maja Metelska - Polska
Czajkowski - Wariacje na temat rokokowy op. 33 (solista Rafał Kwiatkowski)
Czajkowski - VI Symfonia „Patetyczna” op. 74

Znów bardzo dobry występ Polki. Wartkie wykonanie Wariacji, precyzyjne, dokładne, ładnie wymodelowane rękoma, bezpieczne dla solisty i muzyków orkiestry - co tu chyba najważniejsze. Symfonia - efekt znakomity, choć pojawił się dopiero w końcu. Ciężko na niego pracowała. Od początku ryzykowała, chciała zrobić jak najwięcej i jak najlepiej. Zrobiła. Ładne, szerokie ruchy rąk, dobra prezencja, rola dłoni w pokazywaniu muzyki, no i ogrom zdecydowania. Coś, co imponuje mi bardzo. Dodam, że doskonale ustawiła sobie czas prezentacji Symfonii, a sprezentowany jej przez muzyków Orkiestry wykonawczy ogień - dał nam wiele przeżyć. Zakończenie pierwszego dnia przesłuchań było dla nas bardzo radosne.



22.11.2007 - dzień drugi drugiego etapu


Sean Newhouse - USA
Sibelius - Koncert d-moll op. 47 (solista Piotr Pławner)
Berlioz - Symfonia fantastyczna op. 14

Jaki niesamowicie uporządkowany dyrygent! Jakimi klasycznymi dysponuje ruchami rąk, jak pięknie dłonią potrafi modelować wyraz, jaką ma pogodę i kulturę bycia, jaką wrażliwość... Do tego ma bardzo chłopięcy wygląd i niezbyt wysoki wzrost. Ale nic to nie przeszkadza w fachowości jego sztuki. W pierwszej i drugiej części koncertu wielką kreację stworzył Piotr Pławner. To fantastyczna sprawa. W symfonii wreszcie trochę czystszy pierwszy akord. Potem wiele pracy, wiele jej owoców. Świetna dyrygentura - klasyczna i kreatywna zarazem.


Dainius Povilionis - Litwa
Karłowicz - Poemat symfoniczny „Odwieczne pieśni” op. 10
Czajkowski - Wariacje na temat rokokowy op. 33 (solista Tomasz Strahl)

Bardzo profesjonalny występ. Może nawet i najlepszy akompaniament. Do bardzo dobrej szkoły dorzuca w pięknej i wzruszającej muzyce Karłowicza sporą wrażliwość. Tu wiele się działo, w przeciwieństwie do pierwszego choćby wykonania opusu 10 Karłowicza w II etapie. Ma doskonale opanowane ruchy - szerokie i czytelne. Jest aktywny, dynamiczny, umiejący wpływać na dziejące się muzyczne zdarzenia. Lubi swoją pracę.


Viswa Subbaraman - USA
Dworzak - VIII Symfonia G-dur op. 88
Sibelius - Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 (solista Piotr Pławner)

Rozpościera swoje ręce nad orkiestrą niczym ptak nad swoim gniazdem. Do tej potęgi Amerykanin dorzuca jednak coś bardzo niebagatelnego: miękkość i wrażliwość (o ile nie musi przekrzykiwać tutti, co czynił na próbie...). Precyzja ruchów znakomita. Do tego świetny muzyk: wszystkie choćby ściszenia czy zwolnienia realizował z wielką dbałością. Umie pociągnąć za sobą muzyków, potrafi trzymać dyscyplinę. Zdarzały się też momenty mniejszej nieco uwagi. Kiedy się patrzy na niego, kiedy słucha dynamicznie prowadzonej próby, można go chyba nazwać nie tylko kreatorem, ale i w jakimś sensie dyktatorem.


Eugene Tzigane Mcdonough - USA
Sibelius - Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 (solista Piotr Pławner)
Berlioz - Symfonia fantastyczna op. 14

Żywe srebro - mówi nasze powiedzenie. Tu na pewno trzeba zmienić kruszec... Ogromnie dynamiczny, o nieprawdopodobnej elegancji i gibkości ruchów. On dopiero potrafi wpływać na jakość i kształt grania! Myślę, że w koncercie tylko dla dobra sprawy nieco przejaskrawia wejścia muzyków, choć akurat na konkursie dyrygenckim jest na to najwłaściwsze miejsce. Solista zachwyca intensywnością tonu, pięknie grając to arcydzieło! W „Fantastycznej” nastała dla wszystkich ciężka i intensywna praca. Najważniejsze, że nadzwyczaj owocna. Wszystko poprawiane było ze znakomitym skutkiem. Wzbudzał przez to ogromne zaufanie, dając nam komfort słuchania i oglądania. Grzeczny, miły, a jaki stanowczy. Jest wielką frajdą słuchać i obserwować go w poważnej pracy. Temperament - niecodzienny. Podskakiwał na podium w najlepszym stylu Bernsteina (co by nie powiedzieć - to dobry wzorzec), ubarwiając swój tak profesjonalny występ takimi naturalnymi reakcjami. Efektowność ujęcia, klasyczna grzeczność, a do tego atmosfera przeżywania czegoś niezwykłego - wszystko to spowodowało owację, jakiej na pewno jeszcze nie było na konkursie. Jakże zasłużoną!



23.11.2007 - ostatni dzień przesłuchań


Lin Chen - Chiny
Debussy - Morze - 3 szkice symfoniczne
Szymanowski - II Symfonia B-dur op. 19

Potwierdziła swój duży talent i chyba nic więcej. Dość drobiazgowa i wnikliwa praca z „Morzem” . Efekty słyszalne acz nie robiące większego wrażenia. Z Symfonii przegrała całą pierwszą część zapowiadając wcześniej, że nie będzie przerywać wykonania bo orkiestra doskonale zna to dzieło... Słowa dotrzymała, dopiero potem poprawiała. Poprawki -prowadzone wartko, w dobrym tempie- były potrzebne ale nie zawsze przekonywały. Np. ostatnia. No, ale jakoś trzeba wypełnić regulaminowy czas, aż 50 minut - to ogrom czasu. Trzeba bardzo wiedzieć, co się chce osiągnąć, żeby go właściwie wykorzystać. Zawód...


Ghun Kim - USA
Lutosławski - IV Symfonia
de Falla - II Suita z baletu „Trójgraniasty kapelusz”

Ale to wszystko nic wobec zakłopotania i kompletnej bezradności Amerykanina. Tu był problem jak się znaleźć w sytuacji, skoro już trzeba wystąpić w finale... Zaczął od magicznego, genialnego wstępu. Zagrał go i bez słowa komentarza poprosił aby jeszcze raz go zagrać? Tu już było wiadomo, że Pan Kim nic nam nie pokaże. Mówił bardzo cicho i nie bardzo wiedział co powiedzieć. W zasadzie ograniczał się do określenia numeru w partyturze, ile taktów przed lub po... Kompletna niemoc. Nutki napisane przez Witolda Lutosławskiego zdawały się być dla niego pismem obrazkowym. Nic z nich nie rozumiał, a jak się nie wie o co chodzi, w takiej partyturze - pozostaje tylko ruszać palcami, co czynił... W drugim utworze było podobnie ale tu przynajmniej były jakieś punkty zaczepienia. Tu można choć udać, że się wie, o co chodzi. Pasywny, nie wierzący w powodzenie. Tu także w słowach ograniczał się do podawania numerów w partyturze. Bezlitosny etap. Pewnie nie spodziewał się, że zajdzie tak daleko, a to się niestety zdarza na konkursach...


Shizuo Kuwahara - USA
Penderecki - II Symfonia „Bożonarodzeniowa”
Debussy - Morze - 3 szkice symfoniczne

A tu nie było niespodzianki. Żadnej. W Symfonii znana każda nutka. Uwagi natychmiastowe, krótkie, zwięzłe i konkretne. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Precyzyjne ruchy, cały zasób środków ekspresji w rękach. Wreszcie ktoś w finale dyryguje ze świadomością jakiejś całości, a nie jednego bądź kilku taktów. Doskonale wyreżyserowana całość, inna rzecz, że dzieło Pendereckiego dobrze się do tego nadaje, i on dobrze o tym wie. Ciągle coś komentuje, tłumaczy, przybliża, powtarza, a wszystko to czyni z logiką i sensem. Kuwahara, jak mało kto, realizuje wymóg regulamin Konkursu - on opracowuje utwór. Penderecki - znakomity. Podobnie Morze... Muzycy zaczęli grać zupełnie inaczej niż Chince, a uczynili to bez jednego jego słowa. Odnosiłem wrażenie, jakby wcześniej pracowali nad tym dziełem. Niezwykłe to, prawda ? Wielka radość słuchać takiej próby, oglądać ją, uczyć się...Kiedy szerokimi ruchami rąk pokazywał fale morskie poczułem się, jak w środku morskiej burzy. To są fale oceanu - powiedział do muzyków. I tak w istocie było. Ciągle twórczy, ciągle uśmiechnięty i pogodny - mimo takiej wrażeniowej nawałnicy...


Sean Newhouse - USA
Debussy - Morze - 3 szkice symfoniczne
Lutosławski - IV Symfonia

Od pierwszego momentu dyrygent wpływa na bieg zdarzeń. Jest aktywny, bajecznie żywy, barwny. Poprawia, powtarza. Czyni to ciekawie. Może jego „Morze” nie jest tak spektakularne jak jego rodaka ale na pewno ta próba stoi na świetnym poziomie, także emocjonalnym. Tempo pracy - duże, pogoda - wzorowa (wpływa na nią zapewne sięganie Amerykanina po język polski, wziął przed konkursem kilka lekcji !), skuteczność - wysoka. W Symfonii też sporo pracy. Zna dzieło, nie gubi się. Próba przebiegła sprawnie. Duże oklaski, sympatia - jeszcze większa !


Dainius Povilionis - Litwa
Szabelski - Concerto grosso
Prokofiew - Suita z opery „Miłość do trzech pomarańczy”

Potrafi trzymać dyscyplinę choć zauważam, że nie zawsze nadąża za przebiegiem dzieła. Jest często jakby „za” orkiestrą a nie „przed” choć -przyznać to trzeba- w niczym to wykonaniu nie przeszkadza. Jego wpływ na kształt zwłaszcza interpretacji nie był tu na Konkursie szczególnie wielki. Utwór Szabelskiego błyskotliwy, tak też chciał go poprowadzić. Orkiestra pomagała mu w tym aktywnie - co ważne, i co dobrze o niej świadczy. Sporo było dobrego muzykowania, dużo dobrej pracy. Także w Suicie. Bardzo pochłania go dyrygowanie, potrafi czynić to rzetelnie.


Eugene Tzigane Mcdonough - USA
Szymanowski - II Symfonia B-dur op. 19
R. Strauss - Poemat symfoniczny „Dyl Sowizdrzał” op. 28

Od wbiegnięcia na estradę koncertową ? wzrosła temperatura na sali. Próba lekka, naturalna, żadnych nerwów, żadnych niepokojów, ale dynamizm i ekspresja prezentacji - ogromne. Wszystko, co robi, czyni ciekawie i zajmująco. Ćwiczy wiele szczegółów choć poprawki nie zawsze zadowalające. Zachwycił mnie tym, że interpretując Szymanowskiego poprosił muzyków o więcej czaru - to doskonały dowód na jego wielką wrażliwość. Często przerywa, ciągle coś tłumaczy, ciągle aktywny, ciągle pędzący do przodu. Uśmiech i pogoda nie schodzą z jego twarzy ! W poemacie Straussa także bardzo wiele przegranego i omówionego materiału. Słuchając i patrząc na McDonoughe'a, myślę o Kuwaharze, bez wątpienia dwóch największych postaci i najwybitniejszych osobowości Konkursu. Tamten zdaje się mieć więcej fantazji, a ten chyba bardziej stąpa po ziemi, mimo, że -szczęśliwie dla nas- często się od niej odrywał (tak było w samym, pełnym podskoków - finale). Niesamowicie żywy, bystry, kulturalny i inteligentny. No a podziwianie jego pięknego stylu dyrygowania na tele-bimie zawsze było prawdziwą ucztą.


Dziękuję i gratuluję wszystkim - bez wyjątku - uczestnikom Konkursu, za inspiracje i za wiele pięknych przeżyć a Państwu, Drogim Czytelnikom, wielkie dzięki za poświęcenie czasu. Był to arcyciekawy Konkurs!